W kluczu

ławicaPartia  nie różni się od klucza żurawi. Ptaki, lecąc w formacji, oszczędzają energię przenoszoną w wiązaniach ATP.  Tak się składa, że nasz przerośnięty mózg zużywa góry cukru. Więc najlepiej od czasu do czasu go wyłączyć, a dowodzenie przekazać pierwszemu ptakowi z klucza.  To podstawowa cecha wszechświata – ograniczone zasoby energii spychają nas wciąż w dyktaturę. Czytaj dalej

Reklamy

Wśród podskoków obnażonych samic

Mamo, Mamo patrz –  niebieska pierzyna, krzyczałem podekscytowany. Pamiętam dokładnie starą kołdrę w domu mojej babci, z którą mi się skojarzyła. Potem nosiłem odrąbane nóżki z podwórka do domu.  Były na tyle duże, że nosiłem je po jednej, a raczej ja byłem mały, myślę, że miałem góra 5-6 lat. Mama, zanosząc się śmiechem, wiele razy potem opowiadała gościom, jak zobaczyłem pierzynę podczas świniobicia. Czytaj dalej

Pięciodniowy spływ Gaują, Łotwa.

Sesja zdjęciowa przy skałach Sietiniezis, jednych z wielu, charakterystycznych wizytówek Gauji.

Z Polski na Łotwę jest  kawał drogi, ale Gauja jest zdecydowanie warta pokonania tej odległości. Najchętniej odwiedzany fragment na terenie Parku Narodowego to wyjątkowe połączenie ciekawej rzeki, płynącej długimi odcinkami przez dzikie pustkowia, nienachalnego zaplecza biwakowego o wyraźnie skandynawskim rodowodzie i świetnie utrzymanych, ciekawych zabytków.

Czytaj dalej

Podaj puszkę! Pada ostanie tabu.

Podaj puszkę!

Podaj puszkę!

Na profilu sąsiedzkiego leśnego przedszkola dyskusja o przymusie dzielenia. Chyba słusznie dziewczyny zakładają, że dzieci nie powinny być mu poddane. Jeśli nie chcesz, nie musisz pożyczać koleżance ulubionej sukienki i to jest ok. Dzieciaki powinny mieć tu świadomość własnej wolności. Z drugiej strony trochę szkoda, że pada tabu, które obowiązywało pewnie od czasów, gdy przyszliśmy do Europy z sawanny. Miało sens.

Czytaj dalej

Marionetki Zuckerberga.

koziołki samce sarny - trofea myśliwskieTrofea sporządzone z  groźnych zwierząt czy wrogów, były niegdyś dowodem na człowieczeństwo, niczym próba gom dżabbar, której poddany był Paul Atryda z „Diuny” Franka Herberta o której pisałem wcześniej. To dowód odwagi stanięcia oko w oko ze śmiertelnym niebezpieczeństwem.  Dowód, że „świadome ja” podejmuje decyzję, w tym wypadku narażenia się na śmierć, a nie nasz wewnętrzny  drżący ze strachu „szympans”*.   Co o naszym „Świadomym ja” świadczą wiszące na ścianie głowy trawożernych 15 kilogramowych saren, w miejsce łbów niedźwiedzi, czy sąsiadów – ludojadów które zdobiły szałas naszych praszczurów?

Czytaj dalej

Kresy niczym Kenia u Blixen.

Myśląc o przedwojennej Polsce myślimy zwykle o budowie Gdyni, świetnie działających kolejach, paradach kawalerzystów. W „Amerykańskiej księżnej. Z Nowego Jorku do Siedlisk” Vigilii Sapiehy, niemal w przeddzień inwazji niemieckich czołgów, nie zabrakło relacji o setkach jeźdźców cwałujących z obnażonymi szablami.  Relacja Amerykanki gdzieś z polsko -ukraińskich kresów, przywołuje jednak zaskakująco inny obraz: duńskiej arystokratki, piszącej  o życiu pośród Kikujów, na farmie u stóp góry Ngong.

Czytaj dalej